[Książkopedia #1] "Władcy Dinozaurów" Victor Milan
Generalnie szacunek dla Pana Milana za stworzony świat, bo podjął się niezłego wyzwania i stworzył takowy od zera. Już na wstępie zaznaczone jest, że Raj to nie Ziemia, ani jej żadna alternatywna wersja... a poza tym możliwe jest wszystko. Lądujemy w cesarstwie Nuevaropy składającej się np. ze Spanii czy Anglaterry znajdującym się na Głowie Tyrana (oczywiście w kształcie głowy dinozaura), gdzie zostajemy wrzuceni w sam środek bitwy, w której ścierają się dinozaury.
Wystarczy lekkie otarcie się o fabułę, by stwierdzić, że faktycznie, dzieło to ma dużo z "Gry". Historia legendarnego Delgao, który zabija olbrzymiego Tyranozaura, z którego czaszki robi Zębaty Tron i jednoczy cały kontynent w jedno państwo to wręcz kalka z Martina. Podobny jest także styl narracji. Mamy kilka pozornie niezwiązanych ze sobą historii, które wraz z upływem czasu wiążą się ze sobą. Jest rycerz, który wierzy w swoje ideały czy księżniczka starające się być czymś wincyj jak pustą dekoracją do... (bo tak, sferę seksu, choć nie tak rozwinięta jak u Martina, występuje). Jest jeszcze kilka postaci głównych, które na pozór są takimi wręcz klasycznymi do bólu postaciami jak te wymienione powyżej - bohaterowie są dobrze napisani (co się zmienia w następnych częściach), a moim zdaniem każda z postaci ma coś od siebie do zaoferowania czytelnikowi, ale to już sami odkryjcie czytając ten tytuł. Wszystkiemu towarzyszy intrygach mająca na celu obalić cesarza Felipe, który cytując "będący dotąd jedynie marionetką - pragnie zdobyć realną władzę i wszczyna wojny mogące obrócić w proch cały kontynent". Ponadto jeszcze pojawia się wątek sił nadprzyrodzonych w postaci Szarych Aniołów. Ale dość o takich banałach - CZAS NA DINOZAURYYY!!!!
I tak zasadniczo ten element jest na wysokim poziomie - mamy tu wszelakie gatunki, o wszelkich zachowaniach i zastosowaniach. Są bojowe kaczodzioby i triceratopsy, pełniące rolę psów gończych raptory, wielkie pterozaury, bacaterrible (mozazaur, taki gad morski z wielkom paszczom) i oczywiście mięsożerne allozaury i tyranozaury. Jeśli chodzi o wygląd, to autor oparł go na w miarę aktualnych rekonstrukcjach (natomiast jeśli chodzi o zachowania to zasadniczo nikt nie wie, jak było, więc pełna swoboda). Każdy z nich ma jakąś unikalną cechę, czy to bojową czy nie. Wszystkie ze sobą oddziałują i mają konkretne cele w tym świecie. Przedstawione są nie jako obiekt kultu, tylko zwierzęta - zwykłe zwierzęta, które można łatwo zabić i kupić. Niektórzy ludzie traktują je z szacunkiem, inni z pogardą (trochę jak wegan).
Na koniec wspomnę jeszcze o paru elementach tej pozycji, których na próżno szukać u innych. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie rzucają się w oczy po wzięciu książki do ręki to okładka, której faktura imituje gadzią skórę. Ponadto pod każdym rozdziałem znajduje się fragment dzieł służących jako materiały edukacyjne dla młodzieży Nuevaropy - chcesz wiedzieć więcej o dinozaurach? - przeczytaj "Księgę prawdziwych nazw", interesuje cię kim są stwórcy? - masz "Opis Raju dla doskonalenia umysłów młodzieży. To tylko przykłady, bo jest tego jeszcze trochę.
Podsumowując, mnie "Władcy Dinozaurów" urzekli, choć wielu odpuści sobie tę pozycję ze względu na sposób narracji. Postacie mogą na początku odtrącić, ale zdecydowanie do lektury zachęca szybko rozwijająca się fabuła (ekhem, i dinozaury oczywiście). Zdecydowanie zachęca do śledzenia akcji w następnych tomach.
P.S. Dlaczego piszę recenzję tej książki choć od jej premiery minęły dwa lata? Dlatego, że niedawno wyszedł po polsku tom trzeci i stwierdziłem, że przyda się świeża recenzja dla tych, co zastanawiają się nad wkroczeniem do Raju. Napiszcie, czy chcecie recenzje pozostałych dwóch tomów.
Garść suchych faktuw:
Tytuł - Władcy dinozaurów (oryg. The Dinosaur Lords)
Autor - Victor Milan
Wydawnictwo - Galeria Książki
Przekład - Michał Jakuszewski
Oprawa - miękka
Ilość stron - 552
ISBN - 978-83-64297-71-7

Komentarze
Prześlij komentarz